Zazwyczaj jest tak, że rutyna przychodzi z całą akceptacją, ponieważ jesteśmy świadomi, że najnormalniej w świecie nam się nie chce lub nie czerpiemy radości z tego co robimy.
W tym momencie zastanawiam się, czy napisać czy otworzyć balkon i tam napisać. A może zostać w fotelu i zamiast pisać słuchać ? - słuchać i myśleć...albo słuchać i tworzyć - tak byłoby najlepiej dla mojej zagubionej, pomiędzy tym co niestety kompromisowe, duszy. Kompromisowym jest rozwiązanie w którym ja tylko siedzę i...słucham, a co mam robić ?.
czy jestem spełniony artystycznie ?...nie. Nie zmieni tego ani Kefardea Nagnik ani...reszta. tak było zawsze a ja muszę wybrać te cholerne kierunki i ogarnąć studia. A ja się pytam po raz pierwszy od jakiegoś czasu - czy ja przeżyję studia ?
Chciałbym zamienić nicość
[tą którą się pisze lub manifestuje]
W happening wiedzy i wiary
Niegdyś dwa bardzo "inne" obozy
Poskładałbym i wysnuł baśń
O nas lub o mnie, ale z morałem
Z początkiem i wielką ucztą
I złotowłosym leśniczym
O malinowych ustach.
niedziela, 29 czerwca 2008
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Storm
Przechodził tuż obok suchego drzewa, jedynego na słomianej polanie. Powietrze było suche i ciążyło w płucach, z każdym kolejnym haustem. Przysiadł na wystającym korzeniu, wyciągnął z pokrowca kartkę, ołówek i zaczął rysować. Jego brązowe oczy zmieniały kolor na ciemnozielony za każdym razem, gdy spoglądał w niebo.
„W świetle księżyca są najpiękniejsze, powiedziała pewna osoba, tak czarne, niczym przestrzeń kosmiczna, nieznająca światła gwiazd. Wiesz jednak co twoje oczy różni od wszechświata? Z nich bije żywy ogień... błyszczą, kosmos tylko świeci.”
Uśmiechnął się obserwując śnieżnobiałe chmury, pośpiesznie wędrujące do ciepłych krajów. Ich ściężką błękitne niebo. Jego dłoń samodzielnie kreśliła kolejne kreski na białym skrawku papieru, jakby nie miał nad nią kontroli. Na białym tle pojawiały się skromne zalążki mgły, by przeradzać się w pokaźne obłoki. Wiatr zarzucił ciemne, długie włosy na jego oczy, jednak nie przejmował się tym. Doskonale widział, nawet w ciemności. Ot tajemnica błyszczących oczu. Skończył dzieło, starannie składając kartkę na pół. Włożył ją do plecaka, by nareszcie wsłuchać się w towarzyszący mu wiatr, łagodnie wprawiający każde zaschnięte źdźbło trawy w ruch.

Delikatny uśmiech na jego ustach z chwili na chwilę zanikał, przeradzając się w smutną i nad wyraz przygnębioną minę. Ogarniało go cierpienie. Serce rozrywało na tysiące kawałków. W świetle księżyca błysnął srebrny pierścień na palcu wskazującym jego prawej dłoni. Przyjżał się kolejny raz wytopionym w pierścieniu symbolu krzyża. Wiatr wciąż rozwiewał jego włosy, jednocześnie gładząc delikatnie zarumienione policzki.
Wyciągnął gitarę i zaczął grać prosty rytm... Miał problemy ze zgraniem słów piosenki wraz z grą... dopiero tydzień uczył się grać. Jednak nie poddawał się. Brnął do przodu. Zmienił się nie do poznania przez ostatnie miesiące.
Usilnie dążył ku swoim celom, nie oddawał niczego bez walki. Probówał, wierzył i miał nadzieje, że uda mu się spełnić wszystkie swe marzenia. Jednak wraz z kolejnymi doświadczeniami... kolejnymi porażkami i przejawami cierpienia... tracił nadzieję.
Zwracał się wtedy do przyjaciół, w tym do Niego. Bo tylko On mógł go wyprowadzić z tego chaosu.
Dlatego ufał... ufał bezgranicznie, choć nadzieja go często opuszczała.
Wielu nazywało go niepoprawnym optymistą, gdyż brnął przed siebie nieustannie powtarzając „będzie dobrze, bo zostaliśmy stworzeni do szczęścia”. Szczęście jednak, to chwila, która trwa bardzo krótko... czymże jednak byłaby owa radość bez cierpienia, ranienia i zła? Niczym... nie byłaby magiczna, nie byłaby wyjątkowa... Bo byłaby codziennością. Ludzie często nie doceniają tego, co im w życiu przypadło doświadczyć... nie zauważają pozytywów w tych nie zawsze przyjemnych doświadczeniach...
Jak każdy człowiek będący w zasięgu szalejącej burzy życia, on był oszołomiony i zdezorientowany tym, co wokół niego się dzieje. Ledwo utrzymywał się na nieokiełznanych falach, nieustannie bijących o niego, podtapiających. Umiał dobrze pływać w wodzie... lecz nie w życiu. Warto w takich chwilach sięgać po pomoc... są ludzie, którzy tego się podejmą i wyciągną dłoń. Jednak on pamiętał też, że są sytuacje, w których trzeba samemu wyciągnąć dłoń, by wspomóc inną osobę. Starał się to zauważać i pomagać kiedy tylko siły mu na to pozwalały.
Żył dla innych... bo kochać drugą osobę to piękny dar, który został nam, ludziom, podarowany.
„W świetle księżyca są najpiękniejsze, powiedziała pewna osoba, tak czarne, niczym przestrzeń kosmiczna, nieznająca światła gwiazd. Wiesz jednak co twoje oczy różni od wszechświata? Z nich bije żywy ogień... błyszczą, kosmos tylko świeci.”
Uśmiechnął się obserwując śnieżnobiałe chmury, pośpiesznie wędrujące do ciepłych krajów. Ich ściężką błękitne niebo. Jego dłoń samodzielnie kreśliła kolejne kreski na białym skrawku papieru, jakby nie miał nad nią kontroli. Na białym tle pojawiały się skromne zalążki mgły, by przeradzać się w pokaźne obłoki. Wiatr zarzucił ciemne, długie włosy na jego oczy, jednak nie przejmował się tym. Doskonale widział, nawet w ciemności. Ot tajemnica błyszczących oczu. Skończył dzieło, starannie składając kartkę na pół. Włożył ją do plecaka, by nareszcie wsłuchać się w towarzyszący mu wiatr, łagodnie wprawiający każde zaschnięte źdźbło trawy w ruch.

Delikatny uśmiech na jego ustach z chwili na chwilę zanikał, przeradzając się w smutną i nad wyraz przygnębioną minę. Ogarniało go cierpienie. Serce rozrywało na tysiące kawałków. W świetle księżyca błysnął srebrny pierścień na palcu wskazującym jego prawej dłoni. Przyjżał się kolejny raz wytopionym w pierścieniu symbolu krzyża. Wiatr wciąż rozwiewał jego włosy, jednocześnie gładząc delikatnie zarumienione policzki.
Wyciągnął gitarę i zaczął grać prosty rytm... Miał problemy ze zgraniem słów piosenki wraz z grą... dopiero tydzień uczył się grać. Jednak nie poddawał się. Brnął do przodu. Zmienił się nie do poznania przez ostatnie miesiące.
Usilnie dążył ku swoim celom, nie oddawał niczego bez walki. Probówał, wierzył i miał nadzieje, że uda mu się spełnić wszystkie swe marzenia. Jednak wraz z kolejnymi doświadczeniami... kolejnymi porażkami i przejawami cierpienia... tracił nadzieję.
Zwracał się wtedy do przyjaciół, w tym do Niego. Bo tylko On mógł go wyprowadzić z tego chaosu.
Dlatego ufał... ufał bezgranicznie, choć nadzieja go często opuszczała.
Wielu nazywało go niepoprawnym optymistą, gdyż brnął przed siebie nieustannie powtarzając „będzie dobrze, bo zostaliśmy stworzeni do szczęścia”. Szczęście jednak, to chwila, która trwa bardzo krótko... czymże jednak byłaby owa radość bez cierpienia, ranienia i zła? Niczym... nie byłaby magiczna, nie byłaby wyjątkowa... Bo byłaby codziennością. Ludzie często nie doceniają tego, co im w życiu przypadło doświadczyć... nie zauważają pozytywów w tych nie zawsze przyjemnych doświadczeniach...
Jak każdy człowiek będący w zasięgu szalejącej burzy życia, on był oszołomiony i zdezorientowany tym, co wokół niego się dzieje. Ledwo utrzymywał się na nieokiełznanych falach, nieustannie bijących o niego, podtapiających. Umiał dobrze pływać w wodzie... lecz nie w życiu. Warto w takich chwilach sięgać po pomoc... są ludzie, którzy tego się podejmą i wyciągną dłoń. Jednak on pamiętał też, że są sytuacje, w których trzeba samemu wyciągnąć dłoń, by wspomóc inną osobę. Starał się to zauważać i pomagać kiedy tylko siły mu na to pozwalały.
Żył dla innych... bo kochać drugą osobę to piękny dar, który został nam, ludziom, podarowany.
piątek, 13 czerwca 2008
To chyba miała być silna i piorunująca notka...
... ale gdzie ta siła? Gdzie te gromy z nieba, gdzie błyskawice szalejące na niebie... nie chce mi się. Palców nie czuje. Trudno się pisze z lewą ręką całą w wewnętrznych wylewach. Ech... było mi własne ambicje realizować. No, ale grunt to się nie łamać. Anyway, jak już kolega powiedział... Matury nam poszły... no... poszły. Reszta się szczerze mówiąc nie liczyła. Teraz zaczynamy żyć... no nie? Codzień się budzę krzycząc Viva la Vida! Jest cudownie.. Ty grasz, ja gram. Znów zaczynam pisać pseudopoetyckim stylem... to chyba dobrze świadczy, bo przez ostatni miesiąc nie potrafiłem niczego „sklecić”, co miałoby jakikolwiek sens... Bo wszystko, co działo się przez ostatni miesiąc... jeżeli nie dwa, albo i nawet trzy... nie miało żadnego składu i ładu. A najlepsze jest to, że ja się w tym całym bałaganie odnalazłem. Człowiek potrafi wszystkiego dokonać, gdy tego chce.
Możnaby wymieniać wiele... Zaczynając od koncertu U2, z którego wyszedł pomysł zakupu harmonijki, poprzez perkusję, plucie ogniem, neokatechumenat (długa historia... a jak już wspomniałem, nie chce mi się), konwiwencja (jak poprzednik) i tuż po niej zakup pewnego instrumentu strunowego... Nie ma to jak ksywka „Włóczykij”... Powoli zaczynam się do tego stosować. Samotnik brnący przez życie, goniący za własnymi marzeniami... pelen wiary, nadziei w lepsze jutro.
Mniejsza... dziś troche relacji z życia mego i 101st Airborne Division... Jako, że szeregowiec z owej dywizji nie spisał nazbyt dużo, zrzucił cały ciężar na moje kościste barki... A ja palców nie czuję i mi się nie chce... Zatem post zakończe... bo piorunów (jak już wspomniałem na początku) nie widać.
I wszystko zbiega się ku temu... że ta notka też nie ma sensu.
Możnaby wymieniać wiele... Zaczynając od koncertu U2, z którego wyszedł pomysł zakupu harmonijki, poprzez perkusję, plucie ogniem, neokatechumenat (długa historia... a jak już wspomniałem, nie chce mi się), konwiwencja (jak poprzednik) i tuż po niej zakup pewnego instrumentu strunowego... Nie ma to jak ksywka „Włóczykij”... Powoli zaczynam się do tego stosować. Samotnik brnący przez życie, goniący za własnymi marzeniami... pelen wiary, nadziei w lepsze jutro.
Mniejsza... dziś troche relacji z życia mego i 101st Airborne Division... Jako, że szeregowiec z owej dywizji nie spisał nazbyt dużo, zrzucił cały ciężar na moje kościste barki... A ja palców nie czuję i mi się nie chce... Zatem post zakończe... bo piorunów (jak już wspomniałem na początku) nie widać.
I wszystko zbiega się ku temu... że ta notka też nie ma sensu.
poniedziałek, 9 czerwca 2008
Słów parę o świadomości społecznej i patriotycznych wybrykach
Dziś, tak jak dawnej nasze społeczeństwo narażone jest na nieustanny nacisk ze strony mediów, animatorów czy wszelkiego rodzaju reklamiarzy, tych ulicznych też. Zjawisko dosyć powszechne jest raczej bodźcem pozytywnym, które powoduje nie tylko większą świadomość społeczną na dany problem czy zagadnienie, ale często inspiruje do podejmowania drastycznych kroków/wyborów.
Świadomość społeczna...każdy jest jej uczestnikiem, nie każdy jednak ma poczucie odpowiedzialności za swoje czyny w obliczu wielkiej propagandy, media silnie wywierają nacisk na każdą sferę naszego życia, czy tego chcemy czy nie . Zacytuję wikipedię, która mówi nam, że : "Świadomość społeczna w szerszym znaczeniu obejmuje całokształt charakterystycznych dla danego społeczeństwa treści i formy życia duchowego: wyobrażeń rzeczywistości przyrodniczej i społecznej, czyli całość poglądów naukowych, filozoficznych, ideologicznych, politycznych, prawnych, religijnych, etycznych, estetycznych, które się składają się na sposób myślenia i kulturę umysłową danego społeczeństwa."
Przejdźmy do meritum. Niedawno w naszym pięknym mieście odbyła się już trzecia edycja ogólnopolskiego turnieju koszykówki Brokenball, tym razem połączonego z festiwalem kultury młodzieżowej. Oczywiście atrakcji było pod dostatkiem, Tomek Woźniak wraz z organizatorami przygotowali prawdziwą ucztę dla szczególnie młodych ludzi, i tak w ramach imprezy mogliśmy obserwować nie tylko turniej koszykówki ulicznej na bardzo wysokim poziomie, ale również obejrzeć koncert rapera Numer Raz, czy pobawić się na genialnej notabene imprezie w klubie Heaven w klimatach house, club i hip-hop.
Organizatorzy, a więc Iławskie Centrum Kultury i wiele innych uraczyli nas tym wszystkim za darmo, co spotkało się z odezwą niestety tylko kilkunastu widzów podczas turnieju. Na szczęście duże grono odbiorców towarzyszyło innym inicjatywom.
To w ramach małego wyjaśnienia, teraz apel do wszystkich tych, którzy nie byli, czyli nie zobaczyli i cały czas obgadują na...tak na prawdę młodzież, czyli nie wierzą. Cały czas panuje w naszym społeczeństwie stereotyp, który zdaje się być tak silnie zakorzeniony w mentalności obywateli, że nie widzę realnego impulsu, który sprawiłby zmianę poglądów na ten temat. Przykro mi, skoro czytając ten artykuł cały czas jesteś pewien tego, że iławska młodzież niczego innego nie robi prócz uczestnictwa w meczach Jezioraka, spożywania alkoholu w miejscach publicznych, lub awanturowania się tu i tam. Prawda, tak też jest. Ale tak jest na całym globie, czego raczej zmienić nie sposób. Łatwo natomiast odizolować się od tej całej otoczki i żyć własnym życiem, okazuje się bowiem, że czytanie plakatów wywalonych jak byk na słupach i wywieszonych wysoko nad jezdnią, to rzecz nie łatwa. Może łatwiej byłoby gdyby media większy nacisk położyły na lokalnych inicjatywach, a uwierzcie, jest ich raczej nie mało. W tym procesie ważne jest aby do świadomości społecznej dotarł jasny przekaz, że autorami danego przedsięwzięcia jest młodzież lokalna, a nie z Kaczego Bagna, zainteresowani wiedzą o co chodzi.
[do Kaczego Bagna nic nie mam, wspaniali ludzie :)]
I tak dotarliśmy do półmetka. Teraz zajmę się sprawą, która dotknęła mnie, pana "szybkie palce" Mateusza, moich znajomych, no i przechodniów. Ci ostatni muszą czuć się oburzeni tym co zobaczyli na ścianie koło ODK i jednego z bloków na podleśnym. Otóż celem ataku stała się osoba Łukasza Podolskiego, polaka grającego dla reprezentacji Niemiec, bohatera meczu Polsa- Niemcy na Euro 2008. Strzelił on dwie bramki Polakom, za co otrzymał "nagrodę" w postaci szubienicy z jego nazwiskiem i kilku bluzgów. W czym problem ?...otóż moi drodzy autor/autorzy całego zamieszania również padli ofiarą propagandy, tym razem nienawiści do wszystkiego co Niemieckie oczywiście tuż przed meczem. Ale jak nie uchronić się przeciwko tej niewątpliwej plagi, skoro nawet w popularnych gazetkach wspominają o historycznych wygranych Polski nad Niemcami typu Grunwald, a na okładce drugiego mamy głowy Ballacka i Löwa [ zawodnika i trenera Niemców] które to ścięte trzyma sam wielki Leo Benhaker...
Ale chwila, wam, czytelnikom należy się małe wyjaśnienie, bowiem sprawa nie jest taka oczywista jaką się wydaje. Albowiem problem nie tkwi w tym, że ktoś postanowił odegrać się po przegranej Polski, nie, ktoś po prostu albo jest nadto impulsywny, albo nie zna historii Pana Podoslkiego, którą po krótce przedstawię.
Łukasz Podoslki jest Polakiem, ma korzenie polskie, rodzinę, jedyne co łączy go z Niemcami jest jego wczesne dzieciństwo, tam bowiem się wychował i dorastał. Mówi po Polsku, ma synka polaka z żoną Polką...coś jeszcze?
Tylko dlaczego nie gra w naszej reprezentacji ?...to pytanie należy tylko i wyłącznie skierować do PZPN. Zarząd na czele z panem Listkiewiczem najnormalniej w świecie olali sobie młodego, utalentowanego napastnika, gdy ten otrzymał już ofertę od szkoleniowca Niemców. Jakby tego było mało, jego matka, babcia kierowały pismo do PZPN zgłaszając w nim chęć Łukasza do gry, list został odrzucony. Natomiast, gdy było już za późno, nagle w wyniku propagandy oskarżano Łukasza o zdradę i kierowanie się w swoim wyborze kasą. To oczywiste że gdzieś grać musiał, a skoro miał kontakty Tam, co miał robić, błagać pseudo patriotów o możliwość gry u nas ?...a może miał czekać tak długo, aż wyczerpie się zaufanie zarówno trenera jak i niemieckich kibiców a u nas będą popijać wódeczkę na zebraniach ?
Niech na to pytanie i jeszcze parę innych odpowie sobie najpierw sprawca wyroku śmierci na murze. W drugiej kolejności zadajmy sobie takie pytanie my : czy zawsze staramy się być obiektywni w osądach i czy nasz patriotyzm to nie tylko publiczny manifest ale i prawdziwe dbanie o dobro narodu.
Mam nadzieję, że jasno wyraziłem swoje myśli, jest dość późno a ja musiałem to napisać. Dotyka tym bardziej, że na prawdę nie rozumiem nie których zachowań , nie dość prymitywnych ale i pozbawionych logiki. Piłka to jakby nie patrzeć piłka, nasze życie to świadectwo. A to jak na nas patrzą nie zależy od wybryków rządzących, ot jednak temat na kolejną notkę.
Na koniec zaś mój wiersz, w sytuacji braku weny jestem zmuszony do prezentowania dzieł starszych, mam jednak nadzieję, że przeczytacie ;] , dobrej nocy, a prawdziwym kibicom życzę futbolowych snów i fajnych wrażeń przed telewizorem . Peace!
Świadomość społeczna...każdy jest jej uczestnikiem, nie każdy jednak ma poczucie odpowiedzialności za swoje czyny w obliczu wielkiej propagandy, media silnie wywierają nacisk na każdą sferę naszego życia, czy tego chcemy czy nie . Zacytuję wikipedię, która mówi nam, że : "Świadomość społeczna w szerszym znaczeniu obejmuje całokształt charakterystycznych dla danego społeczeństwa treści i formy życia duchowego: wyobrażeń rzeczywistości przyrodniczej i społecznej, czyli całość poglądów naukowych, filozoficznych, ideologicznych, politycznych, prawnych, religijnych, etycznych, estetycznych, które się składają się na sposób myślenia i kulturę umysłową danego społeczeństwa."
Przejdźmy do meritum. Niedawno w naszym pięknym mieście odbyła się już trzecia edycja ogólnopolskiego turnieju koszykówki Brokenball, tym razem połączonego z festiwalem kultury młodzieżowej. Oczywiście atrakcji było pod dostatkiem, Tomek Woźniak wraz z organizatorami przygotowali prawdziwą ucztę dla szczególnie młodych ludzi, i tak w ramach imprezy mogliśmy obserwować nie tylko turniej koszykówki ulicznej na bardzo wysokim poziomie, ale również obejrzeć koncert rapera Numer Raz, czy pobawić się na genialnej notabene imprezie w klubie Heaven w klimatach house, club i hip-hop.
Organizatorzy, a więc Iławskie Centrum Kultury i wiele innych uraczyli nas tym wszystkim za darmo, co spotkało się z odezwą niestety tylko kilkunastu widzów podczas turnieju. Na szczęście duże grono odbiorców towarzyszyło innym inicjatywom.
To w ramach małego wyjaśnienia, teraz apel do wszystkich tych, którzy nie byli, czyli nie zobaczyli i cały czas obgadują na...tak na prawdę młodzież, czyli nie wierzą. Cały czas panuje w naszym społeczeństwie stereotyp, który zdaje się być tak silnie zakorzeniony w mentalności obywateli, że nie widzę realnego impulsu, który sprawiłby zmianę poglądów na ten temat. Przykro mi, skoro czytając ten artykuł cały czas jesteś pewien tego, że iławska młodzież niczego innego nie robi prócz uczestnictwa w meczach Jezioraka, spożywania alkoholu w miejscach publicznych, lub awanturowania się tu i tam. Prawda, tak też jest. Ale tak jest na całym globie, czego raczej zmienić nie sposób. Łatwo natomiast odizolować się od tej całej otoczki i żyć własnym życiem, okazuje się bowiem, że czytanie plakatów wywalonych jak byk na słupach i wywieszonych wysoko nad jezdnią, to rzecz nie łatwa. Może łatwiej byłoby gdyby media większy nacisk położyły na lokalnych inicjatywach, a uwierzcie, jest ich raczej nie mało. W tym procesie ważne jest aby do świadomości społecznej dotarł jasny przekaz, że autorami danego przedsięwzięcia jest młodzież lokalna, a nie z Kaczego Bagna, zainteresowani wiedzą o co chodzi.
[do Kaczego Bagna nic nie mam, wspaniali ludzie :)]
I tak dotarliśmy do półmetka. Teraz zajmę się sprawą, która dotknęła mnie, pana "szybkie palce" Mateusza, moich znajomych, no i przechodniów. Ci ostatni muszą czuć się oburzeni tym co zobaczyli na ścianie koło ODK i jednego z bloków na podleśnym. Otóż celem ataku stała się osoba Łukasza Podolskiego, polaka grającego dla reprezentacji Niemiec, bohatera meczu Polsa- Niemcy na Euro 2008. Strzelił on dwie bramki Polakom, za co otrzymał "nagrodę" w postaci szubienicy z jego nazwiskiem i kilku bluzgów. W czym problem ?...otóż moi drodzy autor/autorzy całego zamieszania również padli ofiarą propagandy, tym razem nienawiści do wszystkiego co Niemieckie oczywiście tuż przed meczem. Ale jak nie uchronić się przeciwko tej niewątpliwej plagi, skoro nawet w popularnych gazetkach wspominają o historycznych wygranych Polski nad Niemcami typu Grunwald, a na okładce drugiego mamy głowy Ballacka i Löwa [ zawodnika i trenera Niemców] które to ścięte trzyma sam wielki Leo Benhaker...
Ale chwila, wam, czytelnikom należy się małe wyjaśnienie, bowiem sprawa nie jest taka oczywista jaką się wydaje. Albowiem problem nie tkwi w tym, że ktoś postanowił odegrać się po przegranej Polski, nie, ktoś po prostu albo jest nadto impulsywny, albo nie zna historii Pana Podoslkiego, którą po krótce przedstawię.
Łukasz Podoslki jest Polakiem, ma korzenie polskie, rodzinę, jedyne co łączy go z Niemcami jest jego wczesne dzieciństwo, tam bowiem się wychował i dorastał. Mówi po Polsku, ma synka polaka z żoną Polką...coś jeszcze?
Tylko dlaczego nie gra w naszej reprezentacji ?...to pytanie należy tylko i wyłącznie skierować do PZPN. Zarząd na czele z panem Listkiewiczem najnormalniej w świecie olali sobie młodego, utalentowanego napastnika, gdy ten otrzymał już ofertę od szkoleniowca Niemców. Jakby tego było mało, jego matka, babcia kierowały pismo do PZPN zgłaszając w nim chęć Łukasza do gry, list został odrzucony. Natomiast, gdy było już za późno, nagle w wyniku propagandy oskarżano Łukasza o zdradę i kierowanie się w swoim wyborze kasą. To oczywiste że gdzieś grać musiał, a skoro miał kontakty Tam, co miał robić, błagać pseudo patriotów o możliwość gry u nas ?...a może miał czekać tak długo, aż wyczerpie się zaufanie zarówno trenera jak i niemieckich kibiców a u nas będą popijać wódeczkę na zebraniach ?
Niech na to pytanie i jeszcze parę innych odpowie sobie najpierw sprawca wyroku śmierci na murze. W drugiej kolejności zadajmy sobie takie pytanie my : czy zawsze staramy się być obiektywni w osądach i czy nasz patriotyzm to nie tylko publiczny manifest ale i prawdziwe dbanie o dobro narodu.
Mam nadzieję, że jasno wyraziłem swoje myśli, jest dość późno a ja musiałem to napisać. Dotyka tym bardziej, że na prawdę nie rozumiem nie których zachowań , nie dość prymitywnych ale i pozbawionych logiki. Piłka to jakby nie patrzeć piłka, nasze życie to świadectwo. A to jak na nas patrzą nie zależy od wybryków rządzących, ot jednak temat na kolejną notkę.
Na koniec zaś mój wiersz, w sytuacji braku weny jestem zmuszony do prezentowania dzieł starszych, mam jednak nadzieję, że przeczytacie ;] , dobrej nocy, a prawdziwym kibicom życzę futbolowych snów i fajnych wrażeń przed telewizorem . Peace!
„Pochodna ziarna”
Mówisz, że za wiele brałem
Za mało mówiłem, wciąż zasypiałem
Pędzącego koła nikt nie zatrzyma
Tak jak, ty wiesz…
Bąble napełnionym czerstwym chlebem
…i przypaloną zupą
Tak, ty wiesz…
Duplikują się pragnienia
Odejmujemy sobie lat
Wiecznie dodajemy nowe biedy
Mówiłaś, że za wiele brałem
Bo ciągle mi mało twoich zmarszczek
Ja zmienną, pochodną ziarna jestem
Zaufaj mi i stań się pędem
środa, 4 czerwca 2008
Viva La Vida!
Postanowiłem, że to ja przerwę milczenie na tym obskurnym i zakurzonym web-notatniku naszych czasów. Pięknie nam było cały maj, teraz naszym zadaniem jest doprowadzić Was, drogich naszym sercom czytelników, do źródła ekscytacji, wzruszenia i oczarowania...nie łudźcie się!, czeka was gorące lato pełne pięknych....postów i gorących...tematów.
To ja może wspomnę po krótce co się wydarzyło a co dość znaczny wpływ miało na mnie i kolegę szybkie spuchnięte palce.
Otóż napisaliśmy matury, z skutkiem już po części widocznym[ a nie mówię tu o naszej psychice, żeby nie było] - ustne poszły nam...jak nam poszły ? - kumpel szybkie spuchnięte palce mówi, że "Ujdzie" a ja dostosuję się do takiego mniemania.
Co jeszcze ?...Za parę dni wychodzi nowa płyta Coldplay, podaruję sobie szczegóły w związku z tym ale powiem tak...posłuchajcie jej, będzie dobrze, a póki co wrzucę wam próbkę w postaci klipu, enjoy
Nasłuchujcie..już niebawem , właściwie jutro pojawi się kolejna, piorunująco silna i wyczekiwana notka, z może już dziś ?...może pan zdeterminowany postanowi wyskrobać parę słów?...
P.S : pytanie tylko czy może....[ała]
To ja może wspomnę po krótce co się wydarzyło a co dość znaczny wpływ miało na mnie i kolegę szybkie spuchnięte palce.
Otóż napisaliśmy matury, z skutkiem już po części widocznym[ a nie mówię tu o naszej psychice, żeby nie było] - ustne poszły nam...jak nam poszły ? - kumpel szybkie spuchnięte palce mówi, że "Ujdzie" a ja dostosuję się do takiego mniemania.
Co jeszcze ?...Za parę dni wychodzi nowa płyta Coldplay, podaruję sobie szczegóły w związku z tym ale powiem tak...posłuchajcie jej, będzie dobrze, a póki co wrzucę wam próbkę w postaci klipu, enjoy
Nasłuchujcie..już niebawem , właściwie jutro pojawi się kolejna, piorunująco silna i wyczekiwana notka, z może już dziś ?...może pan zdeterminowany postanowi wyskrobać parę słów?...
P.S : pytanie tylko czy może....[ała]
Subskrybuj:
Posty (Atom)