
Wyobraź sobie, że stawiasz swoje pierwsze kroki na tej lub innej planecie z grawitacyjnym zakazem i przykazaniem walki. Walki od samego początku, od zarania swojego jestestwa, momentu ujrzenia nierównych kształtów i dziwnych spojrzeń kierowanych wciąż z tym samem zakrzywieniem o kształcie przypominającym banana.
A teraz po raz drugi spróbuję pobudzić sferę twojej wyobraźni. Mianowicie chciałbym abyś potraktował, drogi czytelniku, wierzenie jako własnie ruch powoli raczkującego niemowlaka. Do tego posłużą ci obrazy wyjęte z namacalnego i obciekającego materią świata. Tak więc przenosisz się na dywan, na którym to nie ma nic prócz twojego nieco pulchnego ciała, które tak przeszkadza Ci w podróżowaniu, zaczepianiu kota czy zdejmowania sztućców ze stołu. Jesteś sam na tym jakże niezrozumianym świecie i choćby próby twoje wykraczały daleko poza sferę przyzwoitości i tak wiesz, że nie jesteś jeszcze w stanie pojąć znakomitych tajników przyrody. Tu i teraz nawet najłatwiejsze wzrory matematyczne stanowią dla Ciebie nie lada problem, a bądź pewien, że za parę lat sytuacja nie ulegnie znacznej zmianie.
Skoro więc zajrzeliśmy do środka nie ludzkich rozmiarów pokoiku dziecięcego, możemy pokusić się o analizę twoich pierwszych, nieśmiałych uczuć. Na pewno wiesz, że musisz stale podążać za celem, przy świadomości opuszczenia przez jakiekolwiek siły, stanowisz jedno i twoją siłą jesteś Ty…ale czy na pewno?
Czy na pewno pozbawiony jesteś ingerencji ? a czy ta łaskawa moc ma na Ciebie jakąś odbitkę w psychice i postępowaniu ?
Bodźcem, ale tym ograniczonym, są dla małej rozkosznej dzieciny jego opiekunowie. Widzisz ich podczas zabawnego wyrywania główki pluszowego misia. Ciebie to bawi ,ale oni krzyczą, ładne buzie nagle zamieniają się w deszczowy sztorm podczas trudnych do zrozumienia sytuacji. Koniec końców prowadzą Cię za rękę. W kim mógłbyś oprzeć swoje zaufanie jak nie w tych spracowanych dłoniach ojca i jedwabiście gładkich rączkach mamusi.
Tymczasem porzuć nadzieję na rozwikłanie najprostszych elementów , takich jak miłość, wiedza. Co prawda posiadasz przeczucie bycia kochanym podczas słodkich popołudni, gdy do snu tulą Cię nieprzemijające buziaki. Dla ciebie definicją miłości są właśnie takie niezobowiązujące pocałunki. Tuż po wyrwaniu się z tej codziennej rutyny jaką jest dla Ciebie marnujący czas, sen, sięgasz na palcach słoika z ciasteczkami. I kolejny raz z przykrością odsuwasz tą próbę na następny dzień, a pamiętaj, że rok minie zanim dosięgniesz do klamki od drzwi, jakże złudnymi mazreniami wyobrażasz sobie przestrzeń wolności jaką jest dla Ciebie duży i przestronny, pełen agresji pokój gościnny.
I jeszcze raz pamiętaj, jesteś sam. Choć o tym nie wiesz, i tak jesteś. Mała zuzia, która podczas zabawy na piaskownicy złapała cię za główkę, dzisiaj siedzi i potulnie zbiera piasek dla innego chłopca budującego zamek.
Po czasie pojawia się u Ciebie myśl : „ Jak fajnie byłoby stać się dorosłym i otrzymać klucze do wszelkich pełniejszych doznań”
do kina. W ogóle więcej mogą! Mogą ze spokojem przyjmować trudy codziennego życia, bowiem sięgają do szafek ze słodyczami i znajdują szczęście, przecież nie ma nic lepszego od słodyczy! Mogą nosić co tylko chcą i kochać też mogą! Cóż więcej, chyba jako małe dziecko nie zliczysz możliwości bycia dorosłym! I dobrze, bowiem nie jest ci dane teraz, a dane będzie gdy osiągniesz tego oczekiwanego celu, musisz jeszcze poczekać mieć nadzieję.
Teraz powróć do rzeczywistości, już nie jesteś dzieckiem. Ale gdybyś nim był, byłbyś dokładnie tym czym jesteś teraz. Tak, nie łudź się, wcale nie jesteś dużym, odważym człowiekiem o mocnych ideałach i postanowieniach. Jesteś dzieckiem wędrującym w ciemnościach i zasypiającym za dnia.
P.S : Muzyka, tą którą być może puściłeś to Sigur Rós - "Viotrar vel til lofta'ra'sa"
Zapraszam do darmowego pobierania mojego kolejnego[a pierwszego na tym blogu] mini tomiku poezji pt " poezja iluzjonistyczna". Znajdziecie go po prawej stronie.
Tymczasem...trzymajcie się ciepło!